17 lat pozniej…
Tak zaczyna sie ta bajka.
Byla sobie mloda, radosna, pelna zycia laseczka. 
Zakochala sie w ksieciu…fajowy byl z niego gosc…przystojny, szarmancki, zawiazywal jej sznurowki w bucikach, kupowal kwiatki, zawsze pamietal o ”bezpiecznikach”… i kochal ja bardzo,bardzo ja kochal.

Mial tylko jedna wade. Za mlodu,pare latek wczesniej uwiodla go inna krolewna i urodzila mu synka.
Gdy przeszlosc ksiecia poznaly zle czarownice(ciotki,matki, tesciowe)zabraly ta fajna mloda laseczke daleko,daleko od jej ukochanego.

Zreszta co im sie dziwic…ja kuzwa zrobilabym to samo.

Przez 17 lat rozne zamiecie, wichury, czarownice, malzenstwa, porody, pologi,kredyty,tesciowe,matki,wojny i co tam kuzwa jeszcze mozna sobie wyobrazic…..trzymaly ksiecia i dziewczyne z daleka od siebie.

A teraz ….a teraz …znalezli sie nawzajem…dwoje rozbitkow zyciowych….hm..”mezczyzna po przejsciach, kobieta z przeszloscia” lub na odwrot ..kto jak chce ..

Uwielbiam bajki z happyendem…a Wy?